Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Prędzej czy później nadejdzie moment, w którym padnie pytanie: gdzie jest moja babcia albo dlaczego idziemy na cmentarz? O tym, jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci, podpowiada dr Magdalena Śniegulska, psycholożka z Uniwersytetu SWPS.

Fot. Shutterstock

Zjawisko śmierci w nas, dorosłych, często budzi silne emocje, ale dla dzieci, zwłaszcza tych kilkuletnich, może być po prostu kolejną naturalną sytuacją – wszystko zależy od tego, jak ją przedstawimy. Sposób, w jaki rozmawiamy z dzieckiem o śmierci, w dużej mierze zależy od tego, jak my sami radzimy sobie z odchodzeniem, umieraniem, przemijaniem – czy myślenie o śmierci wzbudza w nas niepokój, czy jesteśmy z tym pogodzeni.

Aleksandra Mijakoska-Siemion: Czasami już kilkuletnie dziecko może zadać pytanie o umieranie i śmierć. Kiedy zacząć o tym rozmawiać?

Magdalena Śniegulska: Tak naprawdę to zależy od tego, z jakim dzieckiem i jakim obserwatorem mamy do czynienia. Niektóre bardzo szybko zadają pytania na temat odchodzenia i przemijania. Nie należy się bać takich rozmów i odpowiadać na potrzeby dziecka. Na różnych etapach rozwojowych są one na różnym poziomie.

No więc rozmawiać, ale jak?

- O śmierci i umieraniu można mówić w kontekście więdnących kwiatów, umierającej rybki, chomika czy odwiedzania grobów bliskich. Ważne jest to, jak my, dorośli, sobie ze śmiercią i umieraniem radzimy i jaki my mamy do niej stosunek. Musimy mieć na uwadze to, że dzieci są świetnymi obserwatorami i detektorami wszelkiej nieszczerości i oszustwa. Najważniejsze jest, byśmy umieli rozmawiać w taki sposób, który sami akceptujemy, przekażmy dziecku w tej rozmowie, jak my rozumiemy śmierć, co jest dla nas ważne – ale rzeczowo, bez nadmiernych emocji.

Czyli chodzi o to, byśmy mówili jak najbardziej naturalnie i bez robienia tabu z tego tematu?

- Tak. Bardzo bym zachęcała dorosłych, by nie bali się w rozmowie z dziećmi takich słów jak „śmierć”, „umieranie”. Te słowa mają dla nas duży ładunek emocjonalny, bo jako dorośli mamy doświadczenie związane ze śmiercią różnych, często bliskich nam osób. Dla dziecka słowo „śmierć” nie ma tak dużego znaczenia.

Czasami zdarza się, że dorośli próbują zastąpić słowo „śmierć” innymi — lżejszymi.

- To czasami ma dużo bardziej negatywne skutki. Bo trzeba mieć świadomość, że słowa mają moc i w pewnym momencie trzeba będzie się z nimi skonfrontować. Kiedy o zmarłych mówimy „śpi”, „odeszła”, „wyjechała” – mieszamy znaczenia pojęć. Mniej więcej do piątego roku życia dla większości dzieci pojęcie czasu jest płynne. „Za chwilę” i „na zawsze” to właściwie brzmi tak samo dla dziecka – można np. kochać swoją przyjaciółkę z przedszkola na całe życie – od poniedziałku do wtorku.

Ale czy samemu zaczynać rozmowę o śmierci?

- Dzieci się bardzo różnią, tak jak dorośli. Ale warto poobserwować siebie i swoje środowisko. Poobserwować swoje reakcje. Bo dzieci często chcą pytać, ale tego nie robią, bo mają poczucie, że są pewne obszary, o których dorosły (rodzic) nie chce rozmawiać. I szybko się uczą, że lepiej nie dotykać tych sfer, które mogą wywołać smutek albo nawet złość.

A czy to nie będzie traumatyczne przeżycie, kiedy powiemy dziecku, że np. babcia umarła?

- No właśnie, te „traumatyczne przeżycia” to jest nasza wizja tego, jak dziecko zareaguje. Dużo też zależy od tego, jak my przeżywamy daną sytuację. Tymczasem dla dziecka będzie to dużo bardziej naturalny etap, niż nam się wydaje.

Jak powiedzieć o tym, czym jest śmierć?

- Najlepiej mówić wprost. Czyli, że serce przestało bić, że mózg przestał pracować, a krew przestała krążyć. Że człowiek przestał oddychać. Trzeba używać słów, które opisują jak najprościej tę sytuację. Dzieci, zwłaszcza w okresie przedszkolnym i wczesnoszkolnym, są naprawdę zafascynowane procesami fizjologicznymi.

Czyli podejść do tematu od strony fizjologii?

- Zdecydowanie. Co więcej, gdy dzieci uczestniczą w pogrzebie, to niejednokrotnie bardziej niż smutek czy żal przejmuje je to, co dzieje się z ciałem po śmierci. Jakie procesy zachodzą. I dobrze by było, aby ktoś potrafił im o tym powiedzieć bez nadmiernego ekscytowania się zadawanymi pytaniami.

Jak mają się do tego nasze przekonaniami lub wiara?

- Śmierć oraz to, jak o niej mówimy, jest tematem, przez który możemy mówić dziecku o naszych wartościach i przekonaniach. Niektórzy z nas np. akceptują to, że życie w pewnym momencie się kończy, a to, co po nas pozostaje to dzieci, wnuki i prawnuki – śmierć oznacza pewien etap. No, ale są też osoby wierzące, które przy okazji mówienia o śmierci mogą przekazać dzieciom swoją wizję odchodzenia, życia. Fajnie jest opowiedzieć o rytuałach, żałobie i pocieszeniu, które w nich się znajduje. Śmierć, można powiedzieć, jest nie tylko elementem życia, ale też kultury i wychowania.

Kiedy więc można zabrać dziecko po raz pierwszy na cmentarz?

- Wtedy, gdy dziecko i my sami będziemy na to gotowi. Ale tak naprawdę nie trzeba się bać chodzenia na cmentarz. Pierwszy listopada jest doskonałą okazją ku temu. Bo wtedy cmentarz jest dla dziecka fascynujący: są kolorowe lampki, dużo ludzi. Rodziny razem odwiedzają groby bliskich, wspominają. To dobra okazja do budowania i poczucia wspólnoty, ale i tożsamości. No i ciekawe jest też to, co się dzieje przed cmentarną bramą. Dla trzylatka ważna będzie atmosfera – że idziemy tam razem, że mamy jakiś cel. To też jest element bycia częścią rodziny.

Podsumowując, okazuje się, że rodzice mogą być dużo bardziej przerażeni tym tematem niż dzieci. Że dla dzieci temat śmierci, o ile nie wiąże się ona z bezpośrednią stratą, nie jest niczym strasznym.

- Co więcej, kilkulatek traktuje temat śmierci, jako coś naturalnego. Lub, tak jak wcześniej wspomniałam, może być ona fascynująca z powodów naukowo – biologicznych. Natomiast zdarza się tak, że temat śmierci jest zbyt trudny dla rodziców. Nie podejmują go, gdy dzieci są małe, a później nie wiedzą, jak rozmawiać, kiedy dziecko staje się starsze. I to też może powodować niepokój i napięcia. Dlatego nie warto się bać śmierci jako tematu rozmów z dziećmi. W końcu jest ona czymś naturalnym i nieuniknionym. Pozwolenie dziecku bycia obecnym, nawet w sytuacjach, gdy my przeżywamy czyjąś śmierć, da mu możliwość oswojenia się z emocjami – buduje bliskość. A to jest kluczowe, zarówno w kontekście rozwoju emocjonalnego, jak i budowania dobrych relacji w rodzinie.