Wstecz

20 lat temu zmarł Jan Paweł II. Cała Polska zobaczyła w telewizji światełko z Beskidów

Gazda z istebniańskiej Stecówki zapakował do torby znicz i postanowił, że zapali go Ojcu Świętemu na grobie. Choć do krypty w Watykanie nie wolno było nic wnosić, dla bliskich sercu Jana Pawła II górali postanowiono zrobić wyjątek. Cała Polska zobaczyła potem w telewizji światełko z Beskidów.

Jan Paweł II
Fot. Sławomir Sierzputowski/Agencja Wyborcza.pl

Powiązane artykuły

Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia 2005 roku. W ceremonii pogrzebowej, która była jednym z największych zgromadzeń chrześcijan w historii świata, uczestniczyły delegacje z ponad 150 państw. W Polsce ogłoszona została sześciodniowa żałoba narodowa.

– Przenikliwa cisza panowała na ruchliwych zazwyczaj bielskich skrzyżowaniach. Zamknięte były sklepy i urzędy. Łopotały spowite kirem i opuszczone do połowy masztu flagi. Przed kościołami płonęły świece i znicze. Wiele świątyń wypełniły tłumy ludzi. Modlili się i na zainstalowanych specjalnie ekranach oglądali transmisję pogrzebu Jana Pawła II – opisywała "Wyborcza". 

Do Rzymu, by osobiście pożegnać papieża, pojechało wówczas wielu mieszkańców Bielska-Białej i okolic.  

Wśród nich był Henryk Kukuczka, nieżyjący już gazda z istebniańskiej Stecówki. Zawsze marzył o tym, żeby pojechać do Watykanu i spotkać się z Janem Pawłem II. Był co prawda raz na spotkaniu z nim w Katowicach, ale nie był do końca usatysfakcjonowany. – Bo ja nie lubię tłumów ludzi, źle się wtedy czuję. Wolę las, wilki, sarny... – opowiadał "Wyborczej".

Inni górale zaczęli namawiać go do udziału w Światowych Rekolekcjach Podhalańskich, odbywających się w Rzymie. Gazda dał się namówić i zaczął zbierać pieniądze na podróż. Niestety, marzenia o spotkaniu z Ojcem Świętym przerwała wiadomość o śmierci papieża.

Miało być inaczej, wszyscy mieliśmy nadzieję, że go zobaczymy, że nas pobłogosławi. Zapakowałem do torby znicz i postanowiłem, że zapalę go Ojcu Świętemu na grobie

– opowiadał "Wyborczej" Henryk Kukuczka.

Próbowano wybić mu ten pomysł z głowy, bo do krypty nie wolno było wnosić zniczy i kwiatów. Ale gazda się uparł i przywiózł znicz z Istebnej do Watykanu. Uczestnicy rekolekcji byli jednymi z pierwszych, których wpuszczono do krypty. Weszli tam z ojcem Leonem Knabitem. Wzruszony Kukuczka zapalił przywieziony znicz i postawił go na grobie. Nikt nie miał nic przeciwko. Okazało się, że dla bliskich sercu Jana Pawła II górali postanowiono zrobić wyjątek. Reszta pielgrzymki szybko dokupiła znicze, ale ten od beskidzkiego gazdy wyróżniał się – był biały. Cała Polska zobaczyła światełko z Beskidów w telewizji.

Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

20. rocznica śmierci Jana Pawła II. "To u niego komuniści radzili się przed Okrągłym Stołem" 

– Nie można oceniać postaci Jana Pawła II tylko przez pryzmat zaniedbań dotyczących pedofilii w Kościele katolickim, jak to się dzisiaj często dzieje. Gdyby nie jego działania, Polska nie byłaby dzisiaj w takim miejscu – mówi dziś bielszczanka Grażyna Staniszewska, była parlamentarzystka i europarlamentarzystka, która jako jedyna kobieta brała udział w obradach plenarnych Okrągłego Stołu po stronie opozycyjnej.

Gdy w 2015 roku PiS doszło do władzy i zaczęło demolować demokrację, Staniszewska jako jedna z pierwszych w mieście zaczęła organizować protesty. I choć nie jest osobą zaangażowaną w działalność Kościoła katolickiego, mocno broni papieża. 

To u niego komuniści radzili się przed Okrągłym Stołem

– opowiada Staniszewska. 

Potwierdza to pochodzący z Żywca Andrzej Gdula – wiceminister spraw wewnętrznych w latach 1984-1986, kierownik wydziałów Komitetu Centralnego PZPR w latach 1986-1989, a w wolnej Polsce szef zespołu doradców prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Byli opozycjoniści mówią o nim, że był głównym architektem Okrągłego Stołu po tej drugiej, komunistycznej stronie. 

W rozmowie zarejestrowanej na użytek powstającego filmu o Grażynie Staniszewskiej opowiada, że podczas dyskusji o tym, kto ma brać udział w obradach, ktoś rzucił pytanie: "A co z Kościołem?". – To było ważne dla legitymizacji "Solidarności", wiedzieliśmy, że jeśli Kościół nie będzie przeciwko, oni będą pewni siebie – wspomina w rozmowie Gdula.

Polska miała wtedy pierwszego po wojnie ambasadora w Watykanie. Był nim Jerzy Kuberski, który udał się wówczas do papieża i został przyjęty przez jego sekretarza. Papież poparł pomysł. Z ramienia Kościoła w rozmowach między władzą i opozycją przygotowujących Okrągły Stół uczestniczył pochodzący ze Śląska biskup Alojzy Orszulik. Duchowny brał potem także udział w obradach.

– System, choć się trząsł w posadach, to jednak trzymał się mocno. Gorbaczow choć zrobił pierestrojkę, był komunistą, za naszymi granicami bratnie kraje zastanawiały się, kiedy wysłać do nas wojska. Polski beton partyjny też był mocny. Gdybyśmy nie usiedli do rozmów, nie wiadomo, jak by się to wszystko skończyło – wspominał po latach w rozmowie z "Więzią" biskup Orszulik.

Wezwanie do głosu na "tak" w unijnym referendum 

Staniszewska przypomina, że Jan Paweł II zaangażował się w polskie sprawy także w innym przełomowym dla nas momencie. Episkopat był nieufny wobec Unii Europejskiej, duchowni bali się zagrożeń dla polskiej tożsamości, obawiali się wprowadzania prawodawstwa sprzecznego z nauczaniem Kościoła. Zdarzały się także wprost antyunijne wypowiedzi, jak np. kazanie biskupa sandomierskiego Edwarda Frankowskiego do rolników na Jasnej Górze 9 marca 2003 r.

"Nie dla bezbożności Unii Europejskiej! Nie oddamy ziemi w obce ręce! – grzmiał. – Skoro nie ma w Unii miejsca dla Boga, tym samym nie może tam być miejsca dla mnie" – przypomina tamto kazanie "Tygodnik Powszechny". Za te słowa biskup został skrytykowany przez kolegów na posiedzeniu plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.

Nie było jasne, czy biskupi wypowiedzą się w sprawie udziału w unijnym referendum. – Nie wiadomo, jak by się to skończyło, gdyby nie Jan Paweł II – wspomina Staniszewska.

19 maja 2003 r., na trzy tygodnie przed referendum, papież wygłosił przemówienie z okazji 25-lecia pontyfikatu, w którym stwierdził, że Polska "jest zbyt ważną częścią Europy, by wyłączyć się z jej struktur". "Europa potrzebuje Polski. Polska potrzebuje Europy". "Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej" – mówił Jan Paweł II, a Polacy uznali to za wezwanie do zagłosowania na "tak".

6.06.2003, Gdańsk, Lech Wałęsa wraz z żoną Danutą i synem Jarosławem głosują w referendum unijnym fot. Damian Kramski / Agencja Wyborcza.pl

Beskidzkie korzenie kardynała Wojtyły

Rodzina Wojtyłów, przodków papieża Jana Pawła II, wywodzi się z Czańca, miejscowości malowniczo położonej nad rzeką Sołą, u stóp beskidzkich szczytów. Maciej, dziadek Wojtyły, urodził się tu w 1852 roku. Karol Wojtyła jako ksiądz, a potem jako biskup krakowski często brał udział w czanieckich uroczystościach rodzinnych.

– Wojtyła nigdy nie narzucał swojego towarzystwa. Rano szedł na mszę, potem w góry. Kiedyś wybrał się pieszo do Kalwarii Zebrzydowskiej. Kiedy wrócił, miał nogi w bąblach. Większość jego krewnych pracowała w polu. Pamiętają, jak zagadywał ich o krowy. Ile mleka dają i czy to się opłaca – opisywała jego wizyty bielska "Wyborcza".

Czaniec, obelisk poświęcony przodkom Jana Pawła II Fot. Paweł Sowa / Agencja Wyborcza.pl

Główna ulica w Czańcu, która przecina miejscowość na pół, nosi dzisiaj imię Wojtyły. W miejscowym kościele jest pamiątkowa tablica. Maciej Wojtyła przeprowadził się do Lipnika, dzielnicy Bielska-Białej. Zmarł 23 września 1923 roku. Pochowany jest na bielskiej nekropolii przy ulicy Cmentarnej. Grobem opiekują się siostry ze Zgromadzenia Zakonnego Córek Bożej Miłości, które prowadzą w pobliżu dom pomocy społecznej i na cmentarz mają bardzo blisko.

Karol Wojtyła urodził się 18 maja 1920 w Wadowicach. Był trzecim dzieckiem Emilii i Karola Wojtyłów.  "Imię Karol otrzymał po ojcu, ale i po Karolu Habsburgu – ostatnim władcy cesarsko-królewskich Austro-Węgier" – czytamy na stronie jp2online.pl.

20. rocznica śmierci Jana Pawła II. W Watykanie trzymał stetoskop starszego brata 

Z Bielskiem, wtedy jeszcze osobnym miastem, związany był starszy brat papieża, Edmund Wojtyła, absolwent prestiżowego Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Jagiellońskiego, uczeń prof. Władysława Szumowskiego.

Po studiach bardzo lubiany przez pacjentów lekarz dostał pracę w bielskim Powszechnym Szpitalu Miejskim. Potrafił rozśmieszyć i pocieszyć każdego pacjenta, dla tych najmłodszych urządzał np. teatr jednego aktora. Troskliwie opiekował się też młodszym bratem.

Jesienią 1932 roku w Bielsku i okolicach wybuchła epidemia szkarlatyny, wtedy bardzo groźnej, czasem śmiertelnej choroby. Wojtyła nie bał się kontaktu z chorymi i walczył o każde życie.

Zaraził się szkarlatyną od młodej pacjentki, po kilku dniach zmarł. Miał zaledwie 26 lat. Miasto pogrążyło się w żałobie. Po latach szpital, w którym pracował, a potem umarł, otrzymał jego imię. Ucieszyło to bardzo  Jana Pawła II, przysłał nawet do miasta specjalny list. Papież był z bratem bardzo związany, miał nawet w Watykanie jego stetoskop. 

Gdy w 2005 roku mieszkający w Bielsku-Białej Stanisław Janicki, twórca słynnego cyklu "W Starym Kinie" pracował nad filmem o bracie papieża, zgłosiła się do niego rodzina wielkiej miłości Edmunda Wojtyły, Jadwigi, zdrobniale nazywanej Wisią. 

Razem z siostrą Janiną – jako pierwsze w historii szkoły dziewczyny – były uczennicami męskiego Gimnazjum im. Marcina Wadowity w Wadowicach. Uczyły się eksternistycznie, na koniec roku musiały zdawać egzaminy z wszystkich przedmiotów. Edmund chodził z Janiną do jednej klasy. Nie wiadomo, czy byli narzeczeństwem, oficjalnie się o tym nie mówiło. Zachowały się ich zdjęcia z wypraw w Beskidy, Pieniny, Tatry. Gdy nie byli razem, pisali do siebie listy.

O śmierci Edmunda zawiadomiono Jadwigę depeszą. – Pisał listy, pisał i... przestał – opowiadała po latach rodzinie. Po śmierci młodego lekarza nie związała się już z innym mężczyzną. Gdy Stanisław Janicki do niej dotarł, umierała w hospicjum.

Brat papieża był patronem bielskiego szpitala. Jednak w 2011 roku Edmund Wojtyła został z nazwy placówki wyrzucony. Stało się to w dość kuriozalnych okolicznościach. Szpital Ogólny im. Edmunda Wojtyły połączył się z Beskidzkim Centrum Onkologii im. Jana Pawła II. Kilka lat temu jego imię otrzymał Małopolski Szpital Chorób Płuc i Rehabilitacji w Jaroszowcu.

dr Edmund Wojtyła Fot. Paweł Sowa/ Agencja Wyborcza.pl

Ostatnie chwile przed konklawe. Amerykanie na słynnej kanapie w Białej

1 listopada 1946 roku w uroczystość Wszystkich Świętych Karol Wojtyła otrzymał święcenia kapłańskie z rąk metropolity krakowskiego kardynała Adama Sapiehy w prywatnej kaplicy Arcybiskupów Krakowskich przy Franciszkańskiej 3. 

Jako młody ksiądz odwiedzał często parafię pw. św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Kozach koło Bielska-Białej. Przyjeżdżał tutaj w latach 50. ze swoimi studentami i przyjaciółmi w odwiedziny do znajomego wikariusza, księdza Franciszka Macharskiego. To m.in. stąd Wojtyła wyruszał na wędrówki po beskidzkich szczytach. 

W latach 1958-1964 Wojtyła był krakowskim biskupem pomocniczym, w latach 1964-1978 metropolitą krakowskim. U księdza Józefa Sanaka, nieżyjącego już proboszcza kościoła pw. Opatrzności Bożej w Białej i legendarnego kapelana podbeskidzkiej "Solidarności", kardynał Wojtyła spędził kilka dni przed wyjazdem na konklawe, z którego miał już nie wrócić. Przyjechał, by odwiedzić parafię na osiedlu Złote Łany. Nie było tam wtedy jeszcze kościoła, dlatego zatrzymał się na plebanii w Białej. Przerwał wizytę, bo został wezwany do Rzymu.

Kiedy rozeszła się wieść o tym jego pobycie na probostwie w Białej, bardzo wielu ludzi chciało zobaczyć tapczan, na którym spał Karol Wojtyła na krótko przed tym, gdy został wybrany papieżem. Kiedyś księdza Sanaka odwiedziła nawet grupa Amerykanów. Goście po kolei kładli się na słynnym tapczanie i robili sobie pamiątkowe zdjęcia.

– Byliśmy w bliskiej znajomości. Spotykaliśmy się razem z grupą przyjaciół na Mazurach na kajakach, w Tatrach. Byłem w Rzymie na inauguracji pontyfikatu, spotkałem się wtedy z Ojcem Świętym. Byłem też na 50-leciu jego święceń kapłańskich – wspominał w rozmowie z "Wyborczą" ksiądz Sanak.

Karol Wojtyła i teatr. "Ta sztuka pogodziła wszystkich"

Jeszcze podczas nauki w gimnazjum Wojtyła zainteresował się teatrem. Sam też pisał. W 1981 roku w bielskim Teatrze Polskim zrodził się pomysł wystawienia jednej z jego sztuk. Wśród pomysłodawców był Alojzy Nowak, dyrektor teatru.

– Przeczytałem wszystkie dramaty Karola Wojtyły. Wybrałem "Jeremiasza", bo to sztuka, która byłaby aktualna także dzisiaj. Mówi o kłótniach, podziałach, nierównościach – opowiadał po latach "Wyborczej" Zygmunt Marek Mokrowiecki, wtedy reżyser przedstawienia.

Wspominał, że praca nad tym spektaklem to było coś zdecydowanie więcej niż tylko przygotowania do wydarzenia kulturalnego. Aktorzy bardzo to przeżywali. 

Patronat nad przedstawieniem objęła podbeskidzka "Solidarność". Informacja o tym pojawiła się na dole plakatów zapraszających na spektakl. Oprócz zwykłych ludzi na premierze, która odbyła się 11 grudnia, pojawili się m.in. biskup katowicki Herbert Bednorz oraz prokurator wojewódzki. Obok siebie siedzieli księża w sutannach, funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa i partyjni dygnitarze.

– To była jedyna taka chwila, kiedy owca była obok wilka, owca była cała, a wilk syty. W jakiś sposób ta sztuka pogodziła wszystkich, co prawda tylko na moment, ale pogodziła – wspominał Henryk Juszczyk, wtedy działacz "Solidarności" i pracownik Bielskiej Fabryki Maszyn Włókienniczych "Befama", a później pełnomocnik bielskiego prezydenta Jacka Krywulta. – Mam wrażenie, że ludzie, którzy pojawili się na premierze, naprawdę chcieli zobaczyć tę sztukę – mówił.

Bielska zgoda trwała krótko. 12 grudnia, w sobotę, "Jeremiasza" pokazano po raz drugi. Na tym przedstawieniu także były tłumy. W nocy został wprowadzony stan wojenny. Dla wielu działaczy "Solidarności", którzy w piątkowy wieczór oglądali "Jeremiasza", zaczęły się czasy aresztowań i pobytów w obozach dla internowanych. Jak wspomina Staniszewska, w tych mrocznych czasach Kościół katolicki był miejscem, gdzie można było uzyskać schronienie i pomoc. 

Co sam papież sądził o stanie wojennym? – Zapytałem, co Pan myśli o stanie wojennym. Papież powiedział: To była słuszna decyzja – twierdził po latach Michaił Gorbaczow w dokumencie Ewy Ewart. Dementował to m.in. Stanisław Dziwisz, pisząc w oficjalnym oświadczeniu, że papież nigdy nie rozmawiał z Gorbaczowem o stanie wojennym. W publicznych wypowiedziach i pismach Jan Paweł II nigdy nie użył takich słów. Wręcz przeciwnie, mówił,  że "siła i powaga władzy wyraża się w dialogu, a nie w użyciu przemocy".

Wspomnienie pieszych wędrówek u stóp Szyndzielni i Magurki

Przez lata były to dwie miejscowości: Bielsko i Biała. Dzieliła je rzeka Biała – od 1457 roku przez stulecia granica państwa, potem granica Śląska i Małopolski. Bielsko-Biała powstało 1 stycznia 1951 roku, kiedy to obydwie miejscowości połączono.

Ostatecznym przypieczętowaniem połączenia dwóch miast było utworzenie diecezji bielsko-żywieckiej. Wcześniej Bielsko należało do diecezji katowickiej, natomiast Biała do archidiecezji krakowskiej. Jan Paweł II powołał diecezję bullą Totus Tuus Poloniae Populus z dnia 25 marca 1992 roku. Mianował też jej biskupa ordynariusza, księdza prałata Tadeusza Rakoczego.

Jan Paweł II odbył 104 zagraniczne pielgrzymki, odwiedzając wszystkie zamieszkane kontynenty. Był m.in. pierwszym papieżem, który odwiedził Wielką Brytanię czy Biały Dom w Waszyngtonie. Polskę odwiedził dziewięć razy. Miał ogromny wpływ na ludzi. 

Józef Michałek, góral z Istebnej wspominał po śmierci papieża w rozmowie z "Wyborczą", jak w szóstkę, najpierw autobusem, a potem pociągiem, dotarli do spotkanie z Janem Pawłem II do Częstochowy. Każdy z nich czuł, że papież przemawiał właśnie do niego, że autentycznie się z Nim spotkali. Trzech z nich zostało księżmi.

Częstochowa, Jasna Góra, 1991 rok. Pielgrzymka Jana Pawła II do Polski Fot. Sławomir Sierzputowski/Agencja Wyborcza.pl

W 1995 roku Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Polski przyjechał także do Bielska-Białej.

– Po tylu latach nieobecności widzę, jak bardzo się zmieniło wasze miasto, jak bardzo się rozwinęło. Jest ważnym centrum gospodarczym i kulturalnym u stóp Szyndzielni i Magurki, które często przemierzałem w pieszych wędrówkach – mówił do mieszkańców zebranych na bielskim dworcu autobusowym.

Czekały na niego tłumy ludzi. Od ówczesnego prezydenta miasta, Zbigniewa Michniowskiego, otrzymał dokument przyjęty przez przedwojennych bielskich radnych, w którym upamiętnili jego brata. – Byłem bardzo stremowany, przemawiając na dworcu, bo całe miasto było nagłośnione i wszędzie było słychać mój głos – wspomina Zbigniew Michniowski. Papież odwiedził wtedy także Skoczów i Żywiec.

Wizyta papieża Jana Pawła II w Bielsku-Białej Fot. Archiwum Zbigniewa Michniowskiego

Karol Wojtyła świętym

Kult Jana Pawła II zaczął się zaraz po jego śmierci. Proces kanonizacyjny rozpoczął się miesiąc po jego śmierci, z odstąpieniem od tradycyjnego, pięcioletniego okresu. 27 kwietnia 2014 roku, równocześnie z papieżem Janem XXIII, został kanonizowany. 

Ewa Furtak