Wstecz

Dia de Muertos - prawdopodobnie najbardziej niezwykłe święto zmarłych na świecie

Kiedy cmentarze w Meksyku toną w kolorowych kwiatach i tysiącach świateł, a nad mogiłami unoszą się aromaty ulubionych potraw zmarłych i dźwięki bliskich im pieśni, to znak, że nadszedł czas Dia de Muertos.

Podczas Dia de Muertos ulicami meksykańskich miast przechodzą kolorowe pochody.
Shutterstock

Powiązane artykuły

Gdy kilka lat temu, pochodzący z Bielska-Białej dramatopisarz i poeta Artur Pałyga wyjechał do Meksyku, na miejsce przybył w czasie Día de Muertos – Dnia Zmarłych, jednego z najważniejszych i jednocześnie najbardziej niezwykłych świąt w tym kraju. Jak polski dramaturg zapamiętał tamten czas? – Día de Muertos to w Meksyku okres, kiedy światy zmarłych i żywych przenikają się, kiedy jedni drugich wzajemnie się odwiedzają – wspomina Pałyga.

Día de Muertos obchodzone jest w tym samym czasie, co w Polsce święto Wszystkich Świętych oraz Zaduszki – 1. i 2. listopada. Wywodzi się jeszcze z epoki prekolumbijskiej i miało olbrzymie znaczenie dla meksykańskich społeczności indiańskich., niezwykła tradycja przetrwała trudne czasy, gdy Meksyk podbijali Hiszpanie, zwalczający miejscową religię i zastępujący ją chrześcijaństwem.

Día de Muertos –radośnie i kolorowo

Ten starodawny zwyczaj jest dowodem na to, że Meksykanie zupełnie inaczej podchodzą do zagadnienia śmierci, niż na przykład Polacy. Dla nich życie i śmierć są ze sobą nierozerwalnie związane. Wierzą, że śmierć nie jest końcem, a tylko przejściem "na drugą stronę". Stąd nie jest powodem do rozpaczy i żałoby. Chociaż oczywiście ma również skłaniać do refleksji, jest przede wszystkim bardzo radosne.  – Najdziwniejsza była dla mnie wizyta w miasteczku w centralnym Meksyku - opowiada Artur Pałyga. – Odwiedziliśmy tam dom, w którym niedawno zmarł syn. We wnętrzu obficie przystrojonym kwiatami grał zespół muzyczny, stoły ustawiono, jak do wesela. Ludzie tańczyli, pili tequilę. Bawili się. A wieczorem bliscy zmarłego dołączyli do wielkiego pochodu wszystkich mieszkańców miasteczka, zmierzającego na cmentarz. Szli przy wesołych dźwiękach muzyki, tańcząc, niosąc napoje i jedzenie, którymi raczyli się przez całą noc przy grobach bliskich.

Katarzyna Dudys z Katowic, która w Meksyku była już kilka razy, zauważa, że Día de Muertos to święto bardzo ważne zwłaszcza dla tych rodzin, które straciły bliską osobę w ciągu ostatniego roku: - Byłam w domu, w którym zaledwie kilkanaście tygodni wcześniej umarła bardzo ceniona i lubiana kobieta, ukochana żona i matka - opowiada. - Jej rodzina i przyjaciele spotkali się przy zastawionych stołach, wspominali ją, śmiali się. Potem wszyscy poszli na cmentarz, zabierając jedzenie i alkohol. Spędzili tam czas na pikniku do białego rana. Miałam wrażenie, że to działa trochę, jak psychoterapia, pomaga łagodniej przejść żałobę. Mówi się, że zmarły żyje tak długo, jak żywa jest pamięć o nim i coś w tym naprawdę jest.

Día de Muertos: czaszki z chleba, pikniki na cmentarzach

O tym, jak ważne jest Día de Muertos dla mieszkańców Meksyku świadczy fakt, że przygotowania do tego święta zaczynają się już kilka tygodni wcześniej. Na wystawach sklepowych pojawiają się wtedy czaszki, kości, całe kościotrupy i inne „straszne" akcesoria.

Specjalnie z okazji tych dni piecze się też pan de muerto - pachnący anyżem i pomarańczami chleb o słodkawym smaku, który często ma kształt czaszki lub żeber. Częstuje się nim gości, bo Día de Muertos to również czas odwiedzin. Ważnym punktem święta są też wspomniane wyżej pikniki na cmentarzach, którym towarzyszą muzyka i tańce. - A na El Zocalo, głównym placu Mexico City, odbywa się wielka karnawałowa parada obserwowana przez tłumy ludzi - opowiada Pałyga.

Meksykanie wierzą, że o północy z 31. października na 1. listopada na Ziemię schodzą dusze zmarłych dzieci, by ponownie spotkać się ze swoimi rodzicami, dziadkami, rodzeństwem. Dusze zmarłych dorosłych nawiedzają Ziemię trochę później - 2. listopada. W domach stawia się wtedy ołtarze ku czci nieżyjących bliskich przystrojone nie tylko kwiatami i świecami, ale też np. ulubionymi potrawami tych, którzy odeszli oraz ich zdjęciami. Takie ołtarze nazywają się ofrenda. Niektórzy stawiają przy drodze do domu zapalone świeczki, by zmarli nie zgubili się w ciemnościach.

Meksykańskie obchody Dnia Zmarłych zostały w 2003 roku uznane za Arcydzieło Ustnego i Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości. Pięć lat później UNESCO wpisała je na swoją listę niematerialnego dziedzictwa. Uznanie a przede wszystkim atrakcyjna forma sprawiają, że na przełomie października i listopada do Meksyku ciągną tłumy turystów z całego świata, by wziąć udział w tym niezwykłym wydarzeniu.