11 stycznia 2026 roku obchodzimy 25. rocznicę śmierci Jaremy Stępowskiego. Artysta urodził się 15 stycznia 1925 roku w Warszawie, w szanowanej inteligenckiej rodzinie, która mogła się pochwalić szlacheckim herbem Junosza. Jego stryj, Kazimierz Junosza-Stępowski, był wybitnym przedwojennym aktorem, doktorem Wilczurem w pierwszym filmie "Znachor". Młody Jarema nie zamierzał iść w jego ślady. Marzył o studiach medycznych, wojna przekreśliła te plany.
W czasie okupacji utrzymywał siebie i rodzinę z handlu wszystkim, czym tylko się dało. Przy ulicy Wroniej, w pobliżu bazaru na Kercelaku prowadził skład butelek, szmat i starego żelastwa. Dla nastolatka była to wyjątkowa szkoła życia i okazja do poznania gwary, jaką mówili mieszkańcy Woli.
Nieraz przekonał się, że »nie ma cwaniaka nad Warszawiaka!«, zwłaszcza gdy trzeba było współpracować z drobnymi złodziejaszkami. Jako prawdziwy Warszawiak wiedział, kim był lajkarz, kto chodził »w ząbek czesany« i skąd się wziął »sztyfcik z marymonckiej monki«.
W czasie okupacji Jarema Stępowski był członkiem Szarych Szeregów. Nie dołączył jednak do kolegów walczących w Powstaniu Warszawskim. Tuż przed jego wybuchem zatruł się benzyną i został wysłany poza miasto na leczenie. Do Warszawy wrócił zimą 1945 roku. Jego domu nie było, ale w ruinach znalazł kartkę z informacją, że jego rodzice i młodszy brat Michał żyją. Wtedy, nocując w zburzonym domu, obiecał sobie, że nigdy nie będzie na nic narzekać.
Fot. Edward Hartwig/NACJarema Stępowski i Gustaw Holoubek
Z powodu gruźlicy, której nabawił się podczas okupacji, został wysłany na leczenie do Zakopanego. Tam poznał Gustawa Holoubka , przygotowującego się do końcowych egzaminów w szkole teatralnej. Dwóch młodych mężczyzn, śpiących prycza w pryczę, szybko się zaprzyjaźniło. Stępowski wspominał później, że początkowo denerwowało go i nudziło, jak Holoubek uczy się tekstów. Z czasem jednak zafascynowany słuchał, jak Gucio czyta na głos nawet gazetę.
Zacząłem mu zazdrościć, że potrafi tak pięknie mówić. Wtedy Gucio zasugerował mi, żebym sam spróbował swoich sił i zdawał do szkoły aktorskiej
– wspominał Jarema Stępowski w 1993 roku na antenie Polskiego Radia.
Z kolei Gustaw Holoubek powiedział w 1998 roku w "Rzeczpospolitej":
Wydawało mi się, że nie można się nazywać Stępowski i nie być aktorem. Jarema miał fantastyczne poczucie humoru i aktorską wyobraźnię. Cieszę się, że go przekonałem. Czas pokazał, że miałem rację.
Kariera aktorska Jaremy Stępowskiego
W 1947 roku Jarema Stępowski rozpoczął studia w warszawskiej Państwowej Szkole Teatralnej. Po dwóch latach został z niej wyrzucony. Naraził się Janowi Kreczmarowi, zastępcy Aleksandra Zelwerowicza, gdy w imieniu kolegów próbował wynegocjować dla studentów wynagrodzenie za statystowanie w "Dziadach". Po ostrym wystąpieniu Stępowskiego Kreczmar dopatrzył się u niego wad wymowy i z tzw. wilczym biletem usunął go ze szkoły.
Stępowski nie zrezygnował jednak z pracy na scenie. Wyjechał na Dolny Śląsk i w teatrze w Świdnicy zadebiutował w 1949 roku. W kolejnych latach występował m.in. w teatrach w Świdnicy, Białymstoku i Łodzi.
W 1957 roku wrócił do Warszawy i zdał egzamin aktorski. Przez lata występował na scenach stołecznych teatrów: Komedii, Dramatycznego, Syreny, Kwadratu, a także w Teatrze Telewizji. Zagrał w ponad pięćdziesięciu filmach. W kilku – m.in. w "Pożegnaniach", "Godzinach nadziei", "Deszczowym lipcu" – stworzył role poważne, pozbawione komediowego rysu. Widzowie zapamiętali go jednak przede wszystkim dzięki epizodycznej rólce w serialu "Wojna domowa".
Kilka słów wypowiadanych w każdym odcinku – "Czy jest suchy chleb dla konia?" – wystarczyło, by stworzyć mistrzowską kreację domokrążcy zbierającego do teczki suchy chleb.
Jarema Stępowski – piewca Warszawy
Właściwie każda zaśpiewana przez niego piosenka i każdy monolog prezentowany na scenie były małą aktorską etiudą. Doskonałym przykładem jest piosenka "Odrażający drab" wykonywana wspólnie z Jeremim Przyborą w Kabarecie Starszych Panów.
Przyjaźń ze Stanisławem Grzesiukiem – z którym planował otwarcie Kabaretu Starej Warszawy – sprawiła, że Stępowski na dobre zainteresował się warszawskim folklorem. Po śmierci Grzesiuka szef "Podwieczorku przy mikrofonie", Roman Sadowski, zaproponował mu wykonywanie piosenek warszawskich podwórek i przedmieść.
Śpiewając "Szemrane tango", "Rudą Mańkę", "Jadziem na Bielany" czy "O jednej Wiśniewskiej", dorobił się dwóch złotych płyt, co w realiach PRL oznaczało sprzedaż co najmniej 125 tysięcy egzemplarzy. Autorami piosenek z jego repertuaru byli m.in. Agnieszka Osiecka ("Księżyc frajer"), Wojciech Młynarski ("Statek do Młocin", "Bomba w górę") oraz Jerzy Ficowski ("Szlifierz warszawski").
Estrada i koncerty były jego żywiołem. Przed publicznością tworzył barwne postaci, które jednocześnie bawiły i wzruszały. Równocześnie pozostawał uważnym kronikarzem miasta – jak sam podkreślał, Warszawa była wpisana w jego tożsamość. Dla Warszawiaków, których wojenne losy rzuciły poza Polskę, piosenki śpiewane warszawską gwarą często były źródłem łez i wzruszeń.
Fot. Andrzej Rybczyński/PAPJego pasją było także wędkarstwo. W latach 70. wyjeżdżał na wielotygodniowe wyprawy, m.in. do Mongolii. Kochał dobre samochody. Zmarł w Warszawie 11 stycznia 2001 roku. Został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim.
Anna Gorczyca