
Nie umiera nigdy ten, kto żyje w pamięci innych. Choć Jacek mieszkał daleko od swojego rodzinnego domu, pozostawał w bliskiej relacji ze swoim tatą, siostrami i ich rodzinami. Był dumny ze swoich gdańskich i polskich korzeni, często wracał i odwiedzał stare kąty, wciąż na nowo fascynując się Polską. Swoje życie ułożył w Stanach, które stały się jego wybranym domem. Tu spędził młodość i dorosłość, tu urodziły się jego dzieci, Zuzia i Mikołaj, tu pracował i budował przyjaźnie. Trudno jest mówić o życiu Jacka w czasie przeszłym. Odszedł za wcześnie, pozostawiając poczucie smutku i niedokończenia. Niełatwo będzie zaakceptować jego nieobecność, bo on sam zawsze był obecny. Dzwonił, odwiedzał, pamiętał. Choć był najmłodszym z rodzeństwa, wielokrotnie wchodził w rolę starszego brata, okazując troskę i opiekę. Zawsze można było na niego liczyć. Potrafił hojnie dzielić się tym, co miał, i wspierać w trudnych chwilach. Jacek doświadczył w swoim życiu wielu zmiennosci. Znał wartość pracy, także tej ciężkiej i niełatwej. Dzielił się swoim doświadczeniem życiowym i niejednokrotnie był dla nas wzorem do naśladowania. Swoimi osiągnięciami pokazywał, jak ważne są życiowa ambicja, praca, solidność i bycie dobrym, otwartym na innych człowiekiem. Jacek miał w sobie mnóstwo pozytywnej energii, rozbrajającego poczucia humoru i fantazji. Gdy byliśmy mali, zwykł nas witać słowami: „Co słychać, dzieci śmieci?”, co zawsze spotykało się z naszym radosnym uznaniem. Inne wspomnienie o Jacku wiąże się z jedną z jego wizyt w Polsce. Pamiętamy go, jak pchał wózek ze Stellą i śpiewał jej „Deszczową piosenkę”. Akurat padało, a mała była przeszczęśliwa. Największą radością życia Jacka byli Zuzia i Mikołaj. Jacek zawsze mówił o nich z dumą i miłością. Swoją opiekuńczość i troskę okazywał również Emmie i Ethanowi, otaczając ich opieką jako ojczym. My mieliśmy okazję poznać Jacka bliżej, gdy byliśmy już starsi, podczas jego wizyt w Polsce oraz wtedy, gdy zapraszał nas na wakacje w Stanach. Pamiętamy długie rozmowy, które zawsze były interesujące. Jacek był ciekawy swojego rozmówcy, potrafił świetnie słuchać i nigdy nie osądzał. Czuło się, że jest się dla niego kimś ważnym i wyjątkowym. Choć jesteśmy głęboko zasmuceni jego niespodziewanym i nagłym odejściem, jesteśmy wdzięczni za jego obecność w naszym życiu, za miłość, dobro i troskę, które nam okazywał. Jacek był i zawsze będzie częścią naszej rodzinnej układanki. Pozostanie blisko nas — w naszych wspomnieniach i sercach — jako ukochany tato, maz, ojczym, brat, szwagier, wujek i przyjaciel.