Dominika Żukowska

Dominika Żukowska

Ur. 06.07.1984 Zm. 11.02.2026

Wspomnienie

„Była uczuciowa, krucha i delikatna jak piórko” – tak o Dominice Żukowskiej mówią ci, którzy ją znali. Ci, którzy słyszeli, jak śpiewa szanty czy rosyjskie ballady, pamiętają jej delikatny, a jednocześnie mocny głos. Dominika Żukowska była gitarzystką i piosenkarką, znaną w środowisku miłośników szant, ballad i poezji śpiewanej. W jej repertuarze znajdowały się utwory Bułata Okudżawy, Włodzimierza Wysockiego oraz Żanny Biczewskiej. Na scenie szantowej zadebiutowała w 1998 roku na festiwalu piosenki żeglarskiej „Mały Kubryk” w Łodzi z zespołem DNA, który powstał przy Centrum Kultury w Żyrardowie. Wcześniej śpiewała w chórze CHIPS działającym w tym samym ośrodku. Przez dwadzieścia lat tworzyła duet z Andrzejem Koryckim. Razem nagrali cztery płyty, występowali na festiwalach piosenki żeglarskiej i licznych imprezach marynistycznych. Dominika Żukowska była również psychologiem, pracowała w szpitalu. Po raz ostatni wystąpiła 8 lutego 2026 roku w Wojewódzkim Domu Kultury w Kielcach. Zmarła nagle 11 lutego. W pierwszych doniesieniach pojawiła się informacja o rzekomym wypadku, jednak rodzina i bliscy szybko ją zdementowali. Wieść o jej śmierci błyskawicznie obiegła media i media społecznościowe, wywołując falę komentarzy. Fani, przyjaciele i współpracownicy wyrażali swoje zdumienie, smutek i żal. " Czuję się jakby odszedł ktoś z mojej rodziny, płaczę od wczoraj. Nie umiem się z tym pogodzić" -napisała jedna z fanek. Europoseł Adam Jarubas wspominał, że jej głos był niezapomniany, a piosenki, które wykonywała z Andrzejem Koryckim, na zawsze pozostaną w jego pamięci. Michał Gramatyka, wiceminister cyfryzacji, napisał na platformie X: „Odeszła do wieczności Dominika Żukowska. Piękniejsza część duetu, który od lat tworzyła z Andrzejem Koryckim. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów naszej szantowej sceny. Wcielona delikatność, wrażliwość, wręcz kruchość”. Jacek Arasim napisał na Facebooku: „Są takie anioły, które milknąc, zabierają ze sobą całe darowane swoim głosem szczęście... Dominika Żukowska… W ostatni płynie rejs… Na drugą stronę cienia…”. Podróżnik Mateusz Waligóra, zdobywca m.in. Mount Everestu, pożegnał ją przejmującymi słowami: „Nie żyje Dominika Żukowska, która wraz z Andrzejem Koryckim miała ogromny wpływ na to, jak wygląda scena szant i pieśni morza w Polsce. Przy głosach Dominiki i Andrzeja przeszedłem pustynię Gobi. Antarktydę. Grenlandię. Wchodziłem na Everest. Były dla mnie zawsze synonimem domu, spokoju, bezpieczeństwa, więc słuchałem ich szczególnie w tych trudnych momentach wypraw. (…) Pamiętam, że szedłem w drodze do bieguna, zastanawiając się, co po powrocie do domu chciałbym zrobić. Jedną z myśli było nagranie studyjnej płyty Dominiki i Andrzeja z balladami Okudżawy, Wysockiego i Biczewskiej. Po powrocie uznałem, że może nie. Może kiedyś. Nie odkładajcie ‘na kiedyś’. Tego, co było, już nie będzie. To, co może się zdarzyć, wcale nie musi. Liczy się teraz. Dziękuję, Dominiko. Może życie będzie już inne bez spotkań z wami”. Waligóra zacytował również słowa jednej z piosenek śpiewanych przez Dominikę: *Siedzi w niebie siwy anioł, ostry ma scyzoryk I tak sobie w ciszy struga, struga łódki z kory. I sam nie pamięta ile to już lat wystrugane z kory łódki puszcza anioł w świat. W łódce miejsca nie za wiele, ot, dla jednej duszy, co ją z ziemi do anioła łódka przewieźć musi. (...).*

ag

Zdjęcie profilowe: fot. Adam Grabowski/Reporter