Zofia Dyśko

Zofia Dyśko

Ur. 14.04.1930 Zm. 31.10.2022

Wspomnienie

Wieloletnia redaktor w Państwowym Wydawnictwie Naukowym i Rocznikach Nauk Rolniczych. Pochodziła z Głuchowa - niewielkiej wioski koło Rawy Mazowieckiej. Tam się urodziła przed wojną i tam ją spędziła. W czasie okupacji niemieckiej uczyła się na tzw. tajnych kompletach. W 1952r. zamieszkała w Warszawie. Wykształcenie i tytuły naukowe zdobyła w Państwowej Wyższej Szkole Pedagogicznej w Łodzi a następnie w Akademii Rolniczej w Lublinie. Po studiach pedagogicznych krótko pracowała jako nauczyciel fizyki w Liceum im Jana Kochanowskiego w Warszawie a następnie znalazła zatrudnienie w redakcji fizyki w PWN gdzie pracowała wiele lat. Praca tam stała się jej zawodową pasją życiową. Zamiłowanie do poprawnej i pięknej polszczyzny pomagało jej sprawiać, że książki nad którymi pracowała najczęściej z zakresu fizyki traktujące o skomplikowanych procesach „nadawały” się do czytania i stawały się zrozumiałe również dla „niefachowców”. Próbując związać koniec z końcem w niełatwych czasach PRL-u często zabierała pracę do domu. Pamiętam jak często zżymała się próbując domyślić się „co poeta chciał powiedzieć”. Czasem jednak trafiały się też „kwiatki” z kategorii „humoru zeszytów szkolnych”, które rozweselały ją i całą rodzinę ale też uczyły nas gdzie tkwią pułapki językowe i jak ich unikać. Jej praca była zauważana i doceniana. Mimo, że nigdy nie była członkiem Partii a socjalizm nie był systemem z którym się utożsamiała, w czasach późnego PRL-u została uhonorowana Srebrnym Krzyżem Zasługi i dwukrotnie medalem dla Zasłużonego Działacza Kultury. Jej drugą pasją, którą zawdzięczała studiom pedagogicznym była edukacja. Ideą edukacji zarażała rodzinę i bliskich. Wielu osobom pomogła zdobyć wykształcenie poprzez udzielenie kąta w naszym mieszkaniu w Warszawie oraz motywowanie i pomoc w nauce. Kilka osób spoza najbliższej rodziny zawdzięcza jej odmianę własnego życia na lepsze dzięki wykształceniu, którego być może by nie zdobyli bez jej aktywnej i niemałej pomocy. Mama bardzo cieszyła się gdy Polska otworzyła się na świat na początku tego wieku szczególnie dlatego, że stworzyły się wówczas szerokie możliwości kształcenia również za granicą. Będąc osobą bardzo sprawną w posługiwaniu się piękną polszczyzną w mowie i w piśmie pomagała innym w starciu z bezduszną machiną państwa PRL-u poprzez poradę i pisanie podań w ważnych sprawach życiowych jak również załatwianie spraw w urzędach i instytucjach. Jej pomoc często, choć nie zawsze okazywała się skuteczna. Mimo niezbyt dobrej kondycji materialnej pomagała również finansowo potrzebującym bliskim. Skutecznie też namawiała innych by do tej pomocy się przyłączali. Była bardzo pracowita, trochę dowcipna, a najbardziej lubiła żartować z samej siebie. Była czasem nieśmiała, czasem zaś gdy miała świadomość że walczy w słusznej i ważnej sprawie była niezwykle odważna i zdeterminowana. Zawsze jednak była przyjazna i bardzo ciepła dla innych. Jej żyjące koleżanki do dziś mówią o niej „Nasza kochana Zosieńka” inni „Moja ukochana ciocia” Zmarła w szpitalu w Warszawie próbując odzyskać zdrowie nadwyrężone w wyniku kilku operacji ortopedycznych. Dziękujemy Ci Mamo. Nie zapomnimy o Tobie

Synowie Paweł i Tomek