Edmund Baranowski „Jur”

Edmund Baranowski „Jur”

Ur. 22.09.1925 Zm. 30.12.2020

Wspomnienie

Był jednym z najaktywniejszych i najbardziej rozpoznawalnych weteranów powstania warszawskiego. Edmund Baranowski był rodowitym warszawiakiem. Jego rodzinny dom znajdował się przy ul. Krochmalnej na Woli. Przed wybuchem wojny uczył się w Gimnazjum im. gen. Józefa Sowińskiego. W czasie okupacji – w latach 1941-1943 – kontynuował kształcenie na tajnych kompletach. W czerwcu 1941 roku wstąpił do Związku Walki Zbrojnej (późniejszej Armii Krajowej), gdzie przyjął pseudonim „Jur”. Był absolwentem szkoły niższych dowódców AK, a przed wybuchem powstania ukończył konspiracyjną szkołę podchorążych. W pierwszych latach okupacji Edmund Baranowski pracował w zakładach Philipsa na Woli przy produkcji odbiorników radiowych. Brał tam udział w akcjach sabotażowych, polegających na niszczeniu produkowanej w tej fabryce aparatury przeznaczonej dla niemieckich U-Bootów oraz samolotów. W powstaniu warszawskim walczył w Batalionie „Miotła” Zgrupowania „Radosław”. Przeszedł szlak bojowy od Woli przez Muranów, Stare Miasto, Śródmieście, Czerniaków i z powrotem do Śródmieścia. 15. września 1944 roku został ranny na Czerniakowie. Za męstwo odznaczony został Krzyżem Walecznych i awansowany na podporucznika. Po upadku powstania znalazł się w niewoli. Przebywał w Stalagu X B Sandbostel i Stalagu XVIII C Markt-Pongau. Po wojnie pracował w budownictwie. Na emeryturę przeszedł w 1993 roku. Edmund Baranowski był wiceprezesem Związku Powstańców Warszawskich, prezesem Rady Fundacji „Warszawa Walczy 1939-1945", członkiem zespołu redakcyjnego „Wielkiej Ilustrowanej Encyklopedii Powstania Warszawskiego”, sekretarzem generalnym Rady Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie”, członkiem Rady Powierniczej Muzeum Powstania Warszawskiego, autorem i recenzentem publikacji o tematyce powstańczej. Występował na uroczystościach, udzielał wywiadów mediom. Należał do najbardziej rozpoznawalnych powstańców warszawskich. Edmund Baranowski wiele razy apelował, aby obchody rocznicy Godziny „W” były wolne od politycznych awantur. - Dla nas 1. sierpnia to zawsze wielkie święto – tłumaczył. – Pragniemy, żeby przebiegało w atmosferze zrozumienia, zaufania i pamięci poległych.

Tomasz Urzykowski

Zdjęcie profilowe: Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta