Jerzy Pilch

Jerzy Pilch

Ur. 1952-08-10 Zm. 2020-05-29

Wspomnienie

Pisarz, laureat Nagrody Literackiej "Nike" zmarł w swoim domu w Kielcach 29. maja 2020. Miał 67 lat. – Mam w sobie dużo siły i chęci do życia. Piszę nową książkę, nie zamierzam się poddawać – mówił, gdy odwiedziłem go w lutym w nowym, kieleckim mieszkaniu. Przeprowadził się tam z żoną Kingą pod koniec ubiegłego roku. Planowali otworzyć wydawnictwo, publikować w nim znane i nowe teksty Jerzego. Gdy wychodziłem z ich domu po dwóch godzinach intensywnej jak zawsze rozmowy, powiedział: – Przyjedź znów jesienią, jak już się tu na dobre osadzimy. Poza Warszawą też da się żyć. Nie był samotnikiem. W piątkowy wieczór zadzwoniła Kinga. – Do ostatnich chwil życia był świadomy. Był ciepłym, czułym człowiekiem. Kochał życie, nie był samotnikiem, jak próbowano go przedstawiać. Tak bardzo lubił rozmawiać z ludźmi, tak bardzo wciąż był ciekawy świata. Od lat zmagał się z chorobą Parkinsona, w ostatnim tygodniu miał problemy z ciśnieniem. Zmarł w swoim domu. Miał 67 lat. Pilch, jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy ostatnich dekad, "luter", jak sam o sobie mawiał, urodził się w Wiśle w 1952 roku. Ukończył filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. Przez lata związany był z "Tygodnikiem Powszechnym", następnie z "Polityką", dla której przeprowadził się do Warszawy. W jednym z wywiadów mówił mi: – Czuję się jak król ulicy Hożej. Nie znam w zasadzie miasta, tu jest mój mały świat. Pilch w ostatnim wywiadzie: Będzie tak, jak było Napisał między innymi „Spis cudzołożnic”, „Rozpacz z powodu utraty furmanki”, „Tezy o głupocie, piciu i umieraniu”, „Marsz Polonia”, "Wiele demonów", „Zuzę albo czas oddalenia”. Był siedmiokrotnie nominowany do Nike, którą otrzymał w 2001 r. za "Pod Mocnym Aniołem". W ostatniej rozmowie, już wirtualnej, bo w czasach pandemii, mówił o nowej książce, która powstawała już w Kielcach: – Creative writing nad Wigrami. Ryzykowni profesorowie i chybotliwi uczniowie. Kilka niecodziennych wykładów z literatury polskiej. Liczne napięcia z każdej strony. Piszę to z duszą na ramieniu, bo do wydawnictwa, którym kierować będzie moja żona, a ona – raz-dwa i tekst nie kwalifikuje się do druku. Gdy pytałem go o świat po koronawirusie, odpowiedział: – Będzie tak, jak było. Bez Pilcha jednak tak samo już nie będzie.

Michał Nogaś

Zdjęcie profilowe: Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta