Bohdan Butenko

Bohdan Butenko

Ur. 1931-02-08 Zm. 2019-10-14

Wspomnienie

Ojciec Gapiszona, Kwapiszona, Gucia i Cezara. Ilustrator, dzięki któremu ożywały postaci z książek Nizurskiego, Ożogowskiej, Woroszylskiego. Od lat związany był z Warszawą, do której przeprowadził się z Bydgoszczy jako dziecko tuż po wybuchu wojny. Karierę ilustratora zaczynał w niełatwych czasach – dyplom w pracowni Jana Marcina Szancera na warszawskiej ASP obronił w 1955 r. Nie bez problemów, bo jego autorski, minimalistyczny i żartobliwy styl nijak się miał do socrealistycznych standardów. Pierwsze książki ilustrował dla wydawnictwa Nasza Księgarnia. – Wszystkie rysunki miały być maksymalnie realistyczne. Przy dwóch moich pierwszych książkach wydawcy byli w rozterce. Podobało im się, ale wiedzieli, że muszą sobie zapewnić jakąś „podkładkę” – opowiadał w „Wyborczej”. „Podkładką” okazały się dzieci z zaprzyjaźnionej z wydawnictwem podstawówki. – Redaktorka brała moje ilustracje i jechała z nimi do uczniów. Czytała im tekst, pokazywała rysunki i pytała o zdanie. Nasza Księgarnia zrobiła ten eksperyment dwa razy. Później miałem już zielone światło – wspominał Butenko. Jedną z uratowanych przez dzieci pozycji był wydany w 1956 r. „Pan Maluśkiewicz i wieloryb” Juliana Tuwima. W 2009 r. książkę wznowiło wydawnictwo Dwie Siostry. Rok później znalazła się na liście Białych Kruków, najpiękniejszych książek dla dzieci z całego świata wybieranych przez Międzynarodową Bibliotekę Dziecięcą w Monachium. Cztery lata po obronie dyplomu Butenko dostał propozycję stworzenia animowanego programu telewizyjnego dla dzieci. Tak narodził się jeden z najbardziej znanych jego bohaterów – nieporadny Gapiszon. W kolejnych dekadach Butenko stworzył kolejnych niezapomnianych komiksowych bohaterów: hipopotama Gucia i psa Cezara (według scenariusza Krystyny Boglar) oraz podróżnika – harcerza Kwapiszona. Zilustrował dziesiątki powieści młodzieżowych. Jego rysunki zrosły się z przygodami bohaterów Edmunda Niziurskiego, Adam Bahdaja, Janusza Domagalika czy Wiktora Woroszylskiego. Do tego stopnia, że kiedy rok po premierze książki „I ty zostaniesz Indianinem” Woroszylskiego reżyser Konrad Nałęcki szukał aktorów do adaptacji, dobierał ich zgodnie z postaciami narysowanymi przez Butenkę, by nie narazić się czytelnikom. Słynął nie tylko z mistrzowskiej kreski, ale też perfekcjonizmu i nowatorskich pomysłów. W 1975 r. ukazała się jego książka „Przygoda zajączka”, w której na stronach nakładają się dwa rysunki: czerwony i niebieski. Można ją było przeczytać, tylko zakładając kolorowe okulary. Wymyślał też biały druk na czarnym tle albo książkę z wyciętą dziurką od klucza. Podobno nawet w czasach najgorszych PRL-owskich niedoróbek w jego książkach wszystko się zgadzało. Jak twierdził, to dzięki temu, że na studiach przez rok praktykował w drukarni. – Dzięki temu później, kiedy słyszałem: „Nie da się”, odpowiadałem: „A może spróbujemy tak i tak”. I była już inna rozmowa – mówił. W wolnych chwilach pisał kryminały i zapowiadał, że może je kiedyś wyda. Był laureatem wielu nagród, w tym Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski, medalu IBBY i Orderu Uśmiechu. Poza ilustrowaniem książek dla dzieci przygotowywał m.in. scenografię dla Kabaretu Starszych Panów czy rysunki dla magazynu „Stolica”, dla którego ilustrował przedwojenną książkę telefoniczną. W sierpniu 2019 r. otworzył wystawę swoich ilustracji na Warszawskich Targach Książki. Pół roku wcześniej skończył 88 lat. Do końca współpracował z kwartalnikiem „Przekrój”.

Emilia Dłużewska