"Grzegorz Brzęczyszczykiewicz, Chrząszczyżewoszyce, powiat Łękołody" – przedstawiał się niemieckiemu żołnierzowi w filmie "Jak rozpętałem drugą wojnę światową".
Uczeń Ludwika Sempolińskiego
Miejscem urodzenia Mariana Kociniaka była Warszawa – miasto jego całego życia. Przyszedł na świat 11 stycznia 1936 roku. Jego ojciec był stolarzem, a związane z wojną dzieciństwo oczywiście nie było łatwe. Aktor rzadko wracał do tamtych czasów. Zresztą – jak się później okazało – praktycznie nie udzielał wywiadów.
Po wojnie uczył się w technikum budowy silników. Szybko jednak okazało się, że jego przeznaczeniem jest aktorstwo. Ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie, był uczniem wielkiego aktora i pedagoga – Ludwika Sempolińskiego.
Przez ponad pół wieku (1959-2010) występował w Teatrze Ateneum w Warszawie. Miał 24 lata, gdy zadebiutował na ekranie – w filmie "Niewinni czarodzieje" w reżyserii Andrzeja Wajdy zagrał widza na koncercie jazzowym.
Marian Kociniak wystąpił w ponad trzydziestu filmach. Wielką popularność przyniosła mu oczywiście rola Franciszka Dolasa w trzech częściach "Jak rozpętałem drugą wojnę światową" w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego, nakręconych na podstawie powieści Kazimierza Sławińskiego "Przygody kanoniera Dolasa". Premiera odbyła się 2 kwietnia 1970 roku.
Po latach wydaje się, że nikt inny nie mógł tak doskonale zagrać Franciszka Dolasa – polskiego żołnierza, którego zbieg okoliczności, pech czy przypadek rzuca po wielu frontach II wojny światowej. A on sam uczestniczy w tych wszystkich przygodach przekonany, że to właśnie on – oczywiście przez przypadek – wywołał wojnę.
Teatr w każdej postaci
Ról filmowych Mariana Kociniaka było oczywiście dużo więcej. To choćby pamiętny murgrabia z serialu "Janosik" Jerzego Passendorfera, przyjaciel Jana Serce (granego przez Kazimierza Kaczora) w serialu pod tym samym tytułem czy Protazy Baltazar Brzechalski z "Pana Tadeusza" w reżyserii Andrzeja Wajdy z 1999 roku.
Ale oprócz filmu był także teatr, a może przede wszystkim teatr – Ateneum, a od 2010 roku Teatr na Woli, ale także teatr telewizji. Wspaniały Marcin Kabat w "Igraszkach z diabłem" z 1970 roku w reżyserii Tadeusza Lisa na podstawie sztuki Jana Drdy.
Fot. Jacek Łagowski /Agencja Wyborcza.plNo i oczywiście kabaret, i kolejne genialne role Mariana Kociniaka. Na zawsze zapamiętamy go z Kabaretu Starszych Panów, a słuchacze Programu III Polskiego Radia z audycji "60 minut na godzinę", której fragmenty emitowano także w kultowej "Powtórce z rozrywki".
To przecież tam skecz "Kulisy srebrnego ekranu" Andrzej Zaorski zaczyna stwierdzeniem: "Fajny film wczoraj widziałem". A Kociniak od razu pyta: "Momenty były?" – "Masz" – odpowiada Zaorski.
Mało tego, to właśnie Marian Kociniak wykonuje tytułową piosenkę rozpoczynającą audycję "Powtórka z rozrywki".
Mariana Kociniaka wstręt do teoretyzowania
"Jako aktor czuł wstręt do teoretyzowania. Naśmiewał się z kolegów, którzy przygotowując się do banalnego spektaklu, czytali o filozofii i historii, »a rola do dupy«. Nie udawał, że jest typem intelektualisty. W jednym z dialogów z Jędrusiem-Zaorskim tak objaśniał pakt, jaki zawarł z żoną: – Tak żeśmy się z Ceśką umówili, że jak któreś z nas wcześniej umrze, to ja wracam na wieś. Jego ukochana żona Grażyna, z którą przeżył pół wieku, zmarła ledwie miesiąc przed nim. – Teraz czekam już tylko na śmierć – mówił wtedy Kociniak" – pisał w "Gazecie Wyborczej" Jacek Szczerba, wspominając Mariana Kociniaka.
Grażyna Kociniak, montażystka filmowa, która była żoną Mariana od 1963 roku, zmarła 11 lutego 2016 r. Marian Kociniak – nieco ponad miesiąc później, 17 marca 2016 r. Oboje spoczywają na cmentarzu ewangelicko-reformowanym przy ul. Żytniej w Warszawie.
Odwiedzając Promenadę Gwiazd w Międzyzdrojach, znajdziemy odciśniętą w 2003 roku dłoń Mariana Kociniaka. Karierę aktorską zakończył w w 2013 roku. Od 2022 r. rondo na Saskiej Kępie (na skrzyżowaniu ulic Międzynarodowej i Zwycięzców) nosi imię Mariana Kociniaka, a tablica pamiątkowa poświęcona aktorowi znajduje się na domu przy ul. Międzynarodowej, w którym mieszkał.
Piotr Rozpara