Większości Polaków znany jest jako Papcio Chmiel. 22 stycznia 2026 roku mija pięć lat od śmierci Henryka Jerzego Chmielewskiego.
Powstanie Warszawskie tematem numer 1
Niemal całe życie związany był z Warszawą. To tu 7 czerwca 1923 roku przyszedł na świat. Wychowywał się na Starym Mieście, w kamienicy przy ul. Nowomiejskiej 18/20. Uczył się w szkole powszechnej nr 3 przy ul. Rybaki, a następnie w gimnazjum im. Żeromskiego przy Marszałkowskiej. Warszawę opuścił 7 września 1939 r., po apelu Romana Umiastowskiego, w Łukowie przebywał dwa miesiące, do rodzinnego miasta wrócił w październiku 1939 roku.
Miał niespełna 20 lat, gdy wiosną 1943 roku wstąpił do Armii Krajowej. Przyjął pseudonim "Jupiter". Powstaniec warszawski, walczył w 7. Pułku Piechoty AK "Garłuch". Podczas wymarszu na Okęcie został zatrzymany przez Niemców, przetrzymywano go w willi przy ul. Racławickiej, a następnie w tymczasowym obozie w rejonie obecnej ul. Łopuszańskiej.
Po upadku powstania wyjechał do rodziny w Skierniewicach. Do Warszawy wrócił kilka dni po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną. Po rodzinnym domu zostały tylko gruzy, dlatego przeprowadził się do Łodzi. Potem była służba wojskowa w Toruniu, po zakończeniu której wrócił do stolicy.
Artur Chmielewski, syn Henryka Jerzego Chmielewskiego, jest inżynierem, menedżerem w amerykańskiej agencji kosmicznej NASA, konstruktorem statków kosmicznych w Jet Propulsion Laboratory. Brał udział w misjach Rosetta, Galileo, Ulysses i Cassini-Huygens. Podkreśla, że głównym tematem w rodzinnym domu zawsze było Powstanie Warszawskie.
– Choć dawkował nam wiedzę o tamtych czasach. Im byłem starszy i więcej rozumiałem, tym więcej mówił. O głodzie, kanałach, które mi pokazywał, o partyzantce podczas wycieczek do lasu, zimnie, które doskwierało w okopach. Ale ojciec nigdy nie robił z siebie celebryty ani jakiegoś bohatera. Przekazywał to bardziej swojsko: "Takie było życie, w to żeśmy wskoczyli i walczyliśmy o wolność Polski" – wspomina Artur Chmielewski w rozmowie z Justyną Dżbik-Kluge, zrealizowanej w ramach projektu "Korzenie pamięci", inicjatywie zainaugurowanej w 2021 roku przez Muzeum Powstania Warszawskiego.
Henryk Jerzy Chmielewski był zresztą wielkim przyjacielem tej instytucji, m.in. Członkiem Rady Honorowej Muzeum w budowie. 7 czerwca 2023 roku – w setną rocznicę urodzin – w Parku Powstańców na Woli przy upamiętniającym go drzewie odsłonięto tabliczkę z jego nazwiskiem. To właśnie część projektu "Korzenie pamięci".
Trójka bohaterów, która podbiła serca czytelników – wspaniałe przygody Tytusa, Romka i A'Tomka
Jacek Szczerba na łamach "Gazety Wyborczej" przypominał opowieści Henryka Jerzego Chmielewskiego o początkach jego wielkiej przygody z rysowaniem.
"Zacząłem rysować podczas okupacji, w technikum budowlanym. Potem w toruńskiej Szkole Artylerii pewnego dnia trzeba było udekorować salę na święto podchorążego. W Łodzi, we właśnie powstałym Centralnym Zarządzie Przemysłu Włókienniczego kreśliłem projekty mundurów. Aż wreszcie 1 września 1947 r. dostałem się do redakcji »Świata Przygód«, którego tytuł zmieniono na »Świat Młodych«. Pracowałem tam jako grafik i publicysta jednocześnie, do roku 1956 studiując na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych".
To właśnie na łamach "Świata Młodych" ukazała się pierwsza historyjka obrazkowa o szympansie Tytusie de ZOO i dwójce jego ludzkich kompanów. Jeszcze wówczas czarno-biała. Było to 22 października 1957 roku. "Tytus był tam małpą doświadczalną w rakiecie kosmicznej. Początkowo główne role były przeznaczone dla wysokiego i niesfornego Romka i niskiego, przemądrzałego okularnika A’Tomka" – pisał w "Wyborczej" Jacek Szczerba.
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Wyborcza.plTo był genialny pomysł. Przygodami Tytusa, Romka i A'Tomka zachwycały się kolejne pokolenia. "W sumie ukazały się 32 księgi ich przygód w nakładzie 11 milionów egzemplarzy. Świadczyły o triumfie nieco surrealistycznej wyobraźni nad siermiężną, początkowo peerelowską, rzeczywistością" – podkreślał Jacek Szczerba.
Ale powstanie warszawskie wciąż było kluczowym wspomnieniem w głowie Henryka Jerzego Chmielewskiego. Angażował się w prace jury konkursów komiksowych "Powstanie’44 w komiksie", a w 2009 roku na Murze Sztuki przy Muzeum Powstania Warszawskiego namalował mural przedstawiający Tytusa, Romka i A'Tomka pracujących w harcerskiej poczcie polowej.
Najlepsza cecha według Papcio Chmiela? Naturalność
Monique Chmielewska-Lehman, córka Henryka Jerzego Chmielewskiego, jest malarką i graficzką, tworzy piękne gobeliny. Mieszka w Stanach Zjednoczonych.
Podkreśla, że ojciec cenił naturalność. – Według mojego taty to była najlepsza cecha. Nie przywiązywał wagi do żadnych kanonów ani do mody. Nie lubił nawet ciętych kwiatów. Uważał, że kwiaty można tylko zasadzić. Cięte już są sztuczne. Nie lubił też świąt. Bo skoro święta były zaplanowane dwa tysiące lat temu, to co on ma wspólnego z takim Bożym Narodzeniem sprzed dwóch tysięcy lat? – mówiła Monique Chmielewska-Lehman w rozmowie z Arletą Zalewską, także zrealizowaną w ramach akcji "Korzenie pamięci".
Podkreśla, że przyjeżdżała do Polski na każde urodziny ojca. – Siadaliśmy wtedy na ławeczce w parku i rozmawialiśmy. Tata chciał, żebym wszystko wiedziała o jego życiu i czasach, w których żył. Czułam się wtedy jak mała dziewczynka, bo jak tata mówił, to mu się nie przerywało. Przy tacie zawsze czułam się bezpiecznie – wspomina Monique Chmielewska-Lehman.
Kolejne pokolenia pamiętają o Papciu Chmielu. Pierwsza w Polsce ulica jego imienia powstała w Słubicach, w Krakowie ma skwer, jego imię noszą także szkoły.
Henryk Jerzy Chmielewski został odznaczony m.in. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Medalem Stulecia Odzyskanej Niepodległości oraz Orderem Uśmiechu.
Zmarł w rodzinnej Warszawie 22 stycznia 2021 roku w wieku 97 lat. Został pochowany na Cmentarzu Bródnowskim.
Piotr Rozpara
Korzystałem także z materiałów Muzeum Powstania Warszawskiego