Stanisław Maciejewski

Stanisław Maciejewski

Ur. 03.11.1929 Zm. 21.04.2022

Wspomnienie

Zawsze w biegu Garnitur, koszula, krawat - jeden z chyba setki w kolekcji. Samochodem, autobusem („wsiadam pod blokiem i wysiadam pod biurem i jeszcze darmowy bilet dla seniora - super!”), pozniej z laska, ostatnio z chodzikiem - byle sie przemieszczac. Do biura, do sklepu, do totka. A po drodze rozmowy - od kucharza w restauracji wyciagnie przepis, z panem na parkingu wymieni aktualnosci, przechodzacemu politykowi wspomni o PCK: charyzma i luz, energia z kontaktow z ludzmi. Niecierpliwy! Chciałby już, teraz - dojechać, załatwić, zorganizować. Jadąc gdziekolwiek przez Polskę dzwoni do kolegów: „cześć Karol/Stefan/Władek, oddział Łódź wjeżdża na Twój teren!” Zawsze na czasie Po pracy przeglad gazet, wiadomosci, wszystkie programy publicystyczne. Kiedys telegazeta, pozniej fan internetu, aktywny uzytkownik facebooka. Podczas powodzi stulecia taszczy wielki przenosny telefon - kilkukilogramowa „komorka” ze sluchawka na kablu pozwala byc ciagle w zasiegu. Pozniej smartfony i wideokonferencje, tablet, laptop. A na laptopie ciagle pisze: artykuly do gazet (najchetniej do „Echa Turku”), petycje, wspomnienia, wiersze (najchetniej ironiczne wobec miałkości współczesnej polityki) i mase listow w sprawach Czerwonego Krzyza - albo zeby zawalczyc o kolejna sprawe, albo zeby uzyskac informacje („jakie sa zachety dla krwiodawcow w Hiszpanii?”). Ostatnio listy konczy podpisem „Prosze o rychla odpowiedz, gdyz nie mam juz zbyt wiele czasu / Stanislaw rocznik 1929”. Zawsze w akcji W czasie wojny goniec pocztowy na rowerze, pozniej aktywny student, głowa rodziny, wreszcie dyrektor. Calym sercem oddany idei Czerwonego Krzyza: Henri Dunant, Genewa, konwoj pomocy na Bałkany, konferencje w ośrodku w Zgierzu, zarząd główny w Warszawie. Przed Świętami: wigilia dla potrzebujących. Przed Wielkanocą: jajeczko dla bezdomnych, samotnych matek, uchodźców. Zawsze po stronie krwiodawców. Rekordowy staż dyrektorski: ponad 50 lat na posterunku, szczęśliwy w biurze i oddany zespołowi. Na emeryturze dalej aktywny, a w cieple domu Poddębina też działa, uczestniczy, przygotowuje, organizuje: ostatnio akcję solidarności mieszkańców z Ukrainą. Stanisław. W biegu, z czerwonym krzyżem w klapie. Na czasie - z telefonem w ręce (właściwie kilkoma telefonami). W akcji - nawet jeżeli to akcja kuchenna i próba nowego internetowego przepisu na śledzie. Zawsze otwarty na ludzi i optymistycznie nastawiony do świata. Zawsze młody duchem i z zawadiackim uśmiechem, gotowy na nowe wyzwanie. Ambasador PCK. Dumny ze swojej rodziny, tej bliższej i tej dalszej, niestrudzenie szukający korzeni swojego rodu. Zachowajmy tę jego energię, optymizm i otwartość, bo wystarczy jej dla każdego z nas. I zachowajmy dobre wspomnienia o dobrym człowieku. Stanisław, rocznik 1929.

Pogrążeni w żałobie.